Tematem dzisiejszego posta będzie coś, co od jakiegoś czasu spędzało mi sen z powiek- moja sypialnia i jej okropny żółty kolor ścian... Kolor jak kolor, ale osobiście nie mogłam już na niego patrzeć...i bynajmniej nie wprowadzał mnie w słoneczny, wakacyjny nastrój. Długo myślałam co faktycznie chiałabym mieć na ścianach w sypialni, jednak decyzję pomogli mi podjąć przyjaciele, którzy podarowali nam na rocznicę ślubu- piękną turkusową poduszkę- i tak właśnie zaczyna się historia remontu. Kupione już jakiś czas temu farby w końcu poszły w ruch i jakże znudzony już żółty kolor zamienia się powoli ( z braku czasu oczywiście) w szalony i bardzo ciekawiący mnie efektu turkus... Pomysłów na taką właśnie sypialnie mam wiele, ale w rezultacie muszę zdecydować się na jakieś fajne rozwiązanie, które będzie cieszyć moje oczy przez najbliższe kilka lat...
( przypuszczam, że wcześniej nie namówię D. na kolejne zmiany)
W kolejnym poście postaram się dołączyć foto z powyższych remontów- może ktoś podsunie jakiś pomysł na moje szalone połączenie kolorów...
1 komentarz:
postawilabym na srebro lub zloto. trzeba zdecydoeac :)
Prześlij komentarz