Kosmetyki, kosmetyki, kosmetyki...te drobiazgi sprawiają, że naprawdę ciężko nam się bez nich obejść. Szalejemy na punkcie cieni, pudrów i pomadek. Są dla nas w końcu "drugą skórą":). Przynajmniej wdzięcznie starają nam się pomagać w codziennych próbach ukrycia tego i owego i podkreśleniu tego, co w nas najlepsze. Bo przecież właśnie o to chodzi- o podkreślanie swojej urody, a nie całkowite jej ukrycie. Każda kobieta ma w sobie piękno, ale niestety nie wszystkie potrafią je wydobyć. Albo nie są przyzwyczajone do używania kosmetyków kolorowych na codzień, albo nie potrafią same wymalować się tak, żeby podkreślić swoje atuty, albo zwyczajnie zaniedbują swój makijaż, tłumacząc się brakiem czasu. Niestety BRAK CZASU jest złym wytłumaczeniem, bo tak naprawdę na codzienny makijaż nie musimy poświęcać więcej niż 5-6 minut.
Najważniejsze jest dbanie o prawidłowy demakijaż. Ja do tego celu używam mleczka kosmetycznego z firmy Lirene. Jako, że mam skórę suchą mleczko jest chyba najlepszym wyborem, pozostawia na twarzy przyjemny zapach i nie podrażnia delikatnej skóry w żaden sposób. Dodatkowo nawilża i naprawdę oczyszcza.
Do skóry suchej wybieram zawsze krem nawilżający. Do tej pory byłam wierna polskim firmom- bardzo lubię Bielendę i Ziaję. Jednak ostanio przemknęła mi się przez głowę myśl, że trzeba pomyślać o kremie odpowiedznim do mojego wieku, bo włókna kolagenowe raczej już zakończyły swoją produkcję:([pozdrawiam wszystkie 30-stki].
Na codzień używam kremu BB z firmy Garnier i mogę z ręką na sercu powiedzieć, że chyba po raz pierwszy sądzę, że reklama nie kłamie. Krem cudnie i z lekkością zastępuje ciężkie podkłady. Nie mam problemów ze swoją skórą, więc nakładam cienką warstwę kremu BB (odcień light). Moja cera ma wyrównany koloryt i jest gładka, a przy tym plus za zapach.
Lekko muskam twarz pudrem z firmy Max Factor. Transparentny nr 5 towarzyszy mi od lat. Fajnie matowi skórę, nie zostawiając ciężkiej maski na twarzy. Jest to chyba mój ulubiony kosmetyk i nie rozstanę się z nim za żadne skarby.
Do nadania policzkom koloru i do konturowania twarzy używam perełek brązujących z Avonu. Swietnie zastępują róż i pozostawiają na twarzy delikatnie mieniące się drobinki, a przy tym są bardzo wydajne. Pudełko starcza na bardzo długo.
Jeżeli chodzi o cienie...Do codziennego makijażu używam cieni matowych, w naturalnych kolorach. Mocniej podkreślam kąciki oczu ciemniejszym cieniem. Tutaj królują u mnie Inglot, Maybeline, Manhatan i Avon.
Ważne i często zapominane przy makijażu jest podkreślenie brwi. Ja do tego celu używam paletki bronzerów do brwi z firmy Oriflame. Zawiera ona jasny i ciemny cień, oraz wosk do utrwalenia. Brwi pozostają naturalne, ale podkreślone.
Na koniec tusz do rzęs i błyszczyk.
Jeśli chodzi o tusz stawiam na Oriflame Wonder Lash. Ma fajną silikonową szczoteczkę i niewielki grzebyk ( wiem , że dla niektórych nie jest to atut) jednak ja jestem zdecydowaną fanką. Nie skleja rzęs i wydłuża. Drugim moim numerem jeden jest Max Factor 2000 calorie- to już król tuszu zdecydowanie!.
Błyszczyk Vipera w deliktnym odcieniu sweet, dopełnia makijaż.
To o moim codziennym makijażu. Na wieczorne wyjścia gdzie światło jest zdecydowanie sztuczne używam bazy pod makijaż z firmy Soraya, podkładu Revlon w odcieniu sand beige i pudru sypkiego Max Factor. Zawsze staram się mocno podkreślić oczy. Wtedy można zaszaleć z perłowymi, nawet brokatowymi cieniami. Eleganckim wykończeniem jest kreska zrobiona linerem, ale tutaj trzeba już mieć troszkę wprawy.
Dla mnie podstawą dobrze wykonanego makijażu jest właściwy dobór kosmetyków- tak, ale także pędzli. to ważny element wykonywania makijażu. Ja jestm wierna mojemu magicznemu kubkowi, który kryje w sobie wszystkie pędzle jakich potrzebuję:)
Do paznokci polecam odżywkę Nail Tek. Pierwsza warstwa wchłania się w płytkę, a druga stanowi powłokę jak lakier bezbarwny. Świetnie się trzyma i naprawdę poprawia kondycję paznokci, nawet u zrezygnowanych, którzy stacili już nadzieję na ZADBANE PAZNOKCIE:) Polecam!



